Jeśli masz setera, toś człowiek szczęśliwy. Pamiętaj jednak, że masz wiatr.

Było to naprawdę bardzo dawno temu. Żaden człowiek nie może tego pamiętać, ponieważ wtedy
nie było ludzi na świecie. Ziemię wówczas pokrywały rozległe bagna i ogromne jeziora,
a pomiedzy nimi na dzikich jeszcze lądach kołysały się bujne wysokie trawy i rozłozyste drzewa.
Po ziemi hulały tylko wiatry: pracowite wichry i małe wietrzyki. A pracy miały dużo.

 

Wiele roślin czekało aby rozsiać ich nasiona w mokrych, bagnistych glebach.

Trzeba było przeganiać kłębiaste chmury z miejsca na miejsce, aby systematycznie zraszały
młode roślinki i kołysać do snu pierwsze, pojedyncze drzewa aby powstały z nich kiedyś nieprzebyte,
ciemne bory,  które miały dopiero dać schronienie licznym zwierzętom.

 

Jedynie ptaki odważyły się zagnieździć w tej surowej krainie.
Kuropatwy i bażanty nauczyły się wtedy wić gniazda w trawach a perkozy,
 łyski i dzikie gęsi z rozkoszą pluskały się w wodzie i znajdowały schronienie w przybrzeznych
szuwarach. Wiatry i wietrzyki pomagały im także bujać nad ziemią i odkrywać nowe lądy z lotu ptaka.

 

Nie wszystkie jednak sposród tych wiatrów były takie same. Były wielkie i silne wichry, specjaliści od gradowych burz, były małe wietrzyki, które podrzucają w górę białe nasiona dmuchawców,
 demoniczne trąby powietrzne, które zawsze wprowadzały małe zmiany i małe wiry,
tańczące w kółko do upadłego.

 

Był też mały wietrzyk specjalista od ... leniuchowania.
Jego ulubionym zajęciem było hasanie po łąkach z ptakami i pogawędki ze starą kaczką.
Gdy tylko mógł, przysiadał na ziemi by przyglądać się złocistym piórom bażanta. Bażant wiele mu opowiadał o zyciu na tej ziemi i łączyła ich prawdziwa przyjaźń. Bekasy i słonki chętnie z nim plotkowały lub też bawili się w chowanego.

 

Nie podobało się to Eolowi - królowi wiatrów. Wiele razy upominał go też Wiatr Północy aby zajął się czymś pożytecznym. Na darmo. Wietrzyk marzył tylko o tym, aby móc pobiegać po twardej ziemi lub popluskać się w przejrzystej wodzie. W głebi seca, jeśli wiatr ma serce, pragnął być blisko ptaków
z którymi bardzo się zaprzyjaźnił.

Pewnego dnia przycupnął na brzegu jeziora i patrzył jak dzika kaczka (wszystko wtedy było dzikie) uczy swoje pisklęta pływać. Chętnie popływałby razem z nimi ale czy wiatr może pływać?

Gdy tak rozmyslał, przyleciała nagle wielka, czarna chmura, żona Eola.

- Tu jesteś - zaryczała - skoro wolisz siedzieć na ziemi niż pracować, zostaniesz tu na zawsze.

 

Hej Matko Ziemio! Weź go sobie, nie potrzebny nam wiatr, który zadaje się z ptakami.

 

I ziemia przygarnęła tego urwisa. Dała mu skórę psa z długą jedwabistą sierścią i mocne łapy,
 aby mógł do woli biegać i pływać a na dodatek solidny, długi ogon do radosnego merdania.
Nazwała go seter, bo tak lubił przysiadać na ziemi.

Seter był zachwycony. Natychmiast pobiegł do swojego przyjaciela aby pochwalić się nowym ciałem.
Ale bażant go nie poznał i uciekł z krzykiem. Kaczka także odleciała.

Odtąd seter biega po polach i podkrada się do ptasich gniazd aby przypomnieć starą przyjaźń.
Przystaje i nieruchomo wyczekuje. Na próżno...

 

Potem pojawił się człowiek i seter chętnie się z nim zaprzyjaźnił bo to wesołe i ciekawskie psisko,
 bardzo lubiące towarzystwo. A gdy spotka człowieka, który tak jak on lubi włóczyć się po polach,
podchodzić ptaki i cieszyć się kołysaniem traw, stają się najlepszymi kompanami.

Jeśli masz setera, toś człowiek szczęśliwy. Pamiętaj jednak, że masz wiatr.

 

Tekst pochodzi z pierwszego  numeru  biuletynu   "Pointer & setter".